wtorek, 23 września 2014

Rozdział 9

Trzasnął jej z liścia, oczywiście nie za mocno, ale wystarczająco by to poczuć. Brunetkę to nie ruszyło za mocno, ponieważ oni od małego się "lali po mordach", ale była zdziwiona nagłym gestem blondyna, przecież gdyby jej nie lubił to nie zaprosiłby jej na tak wspaniałą kolację. Widocznie zabrakło mu słów żeby wyrazić to jak bardzo ma jej dosyć.
-Przepraszam, że to zrobiłem, ale ja po prostu się o ciebie martwiłem.- Oznajmił i zaczął "suszyć wióry" ( Dla niewtajemniczonych chodzi o uśmiech ;)- od aut.)
-Dlatego walnąłeś mi prosto w twarz? Wystarczyło powiedzieć. Mniej by bolało.- Powiedziała ironicznie przykładając do swojego obolałego policzka kieliszek ze świeżo schłodzonym szampanem. Chłopak wywrócił oczami i odpowiedział.
-Miałaś komara na policzku, a ja nie chciałem, żeby wyssał z ciebie resztę krwi, która pozostała ci w tym wcieleniu. Chłopak zaśmiał się pod nosem co także w pewnym sensie też rozbawiło dziewczynę.
-Dziękuję, że się o mnie tak martwisz. (Dialog nr 1- od aut.)- Ross zszedł z krzesła i ucałował dziewczynę w policzek.
-Cała przyjemność po mojej stronie.- Szepnął jej do ucha. W tym samym czasie w pomieszczeniu odbywała się bardzo ważna uroczystość dla 2 osób. Mike zaprosił swoją Katy do restauracji by uczcić ich 2 rocznicę chodzenia. Na o spotkanie przygotował coś specjalnego.
-Ludzie! - Krzyknął kierując tym samym wzrok innych ludzi na siebie.- Jest jedna rzecz, którą chciałbym powiedzieć tej przepięknej kobiecie.- Wskazał dłonią na jasnowłosą Katy i przysunął się bliżej niej, aby móc spojrzeć w jej oczy koloru szarego (koloru srajtaśmy xD- od aut.). Gdy był już pewny swojej decyzji na całe swoje-nie koniecznie tęczowe- życie. Westchnął głośno i uklęknął przed swoją wybranką, aby móc się jej spytać uroczyście:
-Kochana czy... zostaniesz moją żoną?- Spytał patrząc z miłością  w oczy prawdopodobnie swojej przyszłej małżonki. Minęła dosyć długa chwila, a kobieta jeszcze nie odpowiedziała na pytanie. Mike miał już mieszane myśli i powoli zaczął się wycofywać z tego wszystkiego kiedy szarooka się odezwała.
-A będziesz mnie kochał tak jak tamten chłopak tą brunetkę?- Spytała cicho mężczyznę i wskazała palcem na Laurę i Rossa, którzy byli we własnym świecie i nie interesowało ich nic poza sobą. Satyn zaśmiał się i odpowiedział:
-Jeśli to możliwe to nawet mocniej- Wszyscy na sali zaczęli wiwatować co dopiero ocuciło Raurę i wtedy spojrzeli na parę która pieczętowała swój związek w pocałunku zwiastującym ich nowe lepsze życie. (zacytuję słowa mojego taty: "Jeszcze się będziecie po mordach lali" xD- od ojca aut.)

                                                                       Laura

Od mojego pamiętnego spotkania z Rossem minęło trochę dużo czasu, który spędziliśmy na planie nagrywając sceny do filmu ,, Gwiazd naszych wina". Mamy za sobą już przymiarki kostiumów, zdjęcia i większość scen. Pozostały już tylko te najważniejsze, które reżyserowie pozostawili na sam koniec. Siedziałam właśnie w swojej garderobie oczekując na to aż fryzjerka skończy majstrować przy moich jak zwykle nie ogarniętych włosach. W tym samym czasie ostatni raz przypominałam sobie wszystkie linijki tekstu z tej sceny, która za chwilę ma być nagrywana.
-Za 10 sekund na planie! Już!- krzyknął reżyser, który dzisiaj był nadzwyczajnie wnerwiony co także udzielało się całej załodze filmu. Ostatnie poprawki i... Gotowe! Wybiłam się z krzesła niczym Kamil Stoch z belki startowej i pobiegłam  na plan gdzie wszyscy byli już na miejscu.
-Na miejsca i... Akcja!- Scena rozgrywała się w restauracji, gdzie nasi bohaterowie spożywali właśnie romantyczną kolację patrząc sobie głęboko w oczy, uśmiechając się do siebie i popijając według ich najlepszego szampana pod słońcem. W końcu nastała chwila ciszy i w tym momencie Gus (Ross) uśmiechnął się szarmancko i oznajmił:
 -Jestem w tobie zakochany (Dialog nr. 2- od aut.). Słyszałaś mnie?- Hazel (Laura) zaśmiała się.
-Augustus...
-Jestem w tobie zakochany. I wiem, że miłość jest tylko wołaniem do próżni. I że zapomnienie jest nieuniknione. I że jesteśmy straceni. I że pewnego dnia cały nasz wysiłek obróci się w pył. I wiem, że słońce pochłonie jedyną ziemię, jaką mamy. A ja jestem w tobie zakochany... Przykro mi.- Powiedział i wzruszył ramionami jakby było to dla niego oczywiste.
-I... Cięcie!- Krzyknął reżyser. Momentalnie wszyscy się rozluźnili.
-Byliście GE-NIALNI!- Powiedział jak gdyby cudownie odmieniony reżyser.- Nie będziemy nic zmieniać. To co teraz mamy nagrane jest idealnie odwzorowane, a nawet lepiej. Jesteście wolni!



-5 dni później-
Plaszczyłam się właśnie na kanapie czytając właśnie gazetę powszechną w L.A., czyli Cosmopolitan, który nie interesował mnie wg, ale robiłam to z nudów, lecz gdy zadzwonił dzwonek do drzwi rzuciłam wszystko i pobiegłam do drzwi.
-Ciocia!- Krzyknął Joe i wparował w moje objęcia, a tuż za nim Vanessa. (no kto by się spodziewał xD- od aut)
-Cześć smyku.- Przywitałam się, potargałam jego idealnie zaczesane na bok włosy i geesem wskazałam, że mogą wejść i rozwalić się na kanapie. Szybko poszłam do kuchni po dwie szklanki wody, po czym jak wróciłam zobaczyłam, że Van czytam mój scenariusz.
-No siostra wreszcie mnie posłuchałaś i poszłaś w moje ślady.( Dialog nr.3)- Oznajmiła z ironicznym uśmieszkiem wskazując na mój scenariusz. - Zapowiada się zaczepisty film. Kto gra rolę Gusa?
-Ross.- Odpowiedziałam nie wprowadzając w zdanie jakichkolwiek emocji na co Szatynka wybuchła niepochamowanym, idiotycznym śmiechem.
-Z czego rżysz?- Spytałam.
-Wszystkie sceny są fajne, ale najlepsza jest ta łóżkowa.- Zszokowana wyrwałam scenariusz z rąk siostry i zaczęłam omyłkowo śledzić tekst wyszukując danego momentu. Nosz kurde znalazłam.
Ale się wrąbałam... Uhhh! Boże dlaczego mnie pokarałeś taką głupotą?! W tym momencie drzwi się otwarły, a do mojego domu, jakby  nigdy nic weszło całe R5. Wszyscy stanęli jak wmurowani widząc Vanesse i Josepha.
-Cześć wszystkim.- Przywitała się siostra przerywając niezręczną ciszę.- Poznajcie mojego syna Joego.- Walnęła prosto z mostu co jeszcze bardziej zamurowało Lynchów (i Ratliffa). Wszyscy skanowali małego od czubka głowy po jego stopy próbując wyczytać kto jest ojcem tego malucha. W końcu ktoś przemówił, chociaż w nie najlepszym kontekście.
-To ty jesteś w ciąży?!( Dialog 4)
-Raczej byłam...


-------------------------------------------------------------------------------------
TA DAM! Długo wyczekiwany przez was rozdział został wreszcie napisany i bardzo was przepraszam, że to tyle trwało. Jak tam szkoła? Bo u mnie masakrycznie dużo nauki przez co mam bardzo mało czasu na pisanie rozdziałów. A rozdział wam się podoba, mimo że jest do dupy? Zostawcie opinie w komentarzach. I informacja na koniec mojej krótkiej przemowy:
-W rozdziale 10 szykuje się wielki przełom w życiu naszych bohaterów....
Bye!

4 komentarze:

  1. JEEEEEJ ROZDZIAŁEK;3 Raura XDD

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc, ekhem, zaczynam.
    Po pierwsze-wpadłam na Twojego bloga dzisiaj i od razu postanowiłam przeczytać wszystkie rozdziały. Powiem Ci, że opowiadanie jest rewelacyjne. Co prawda, nie jestem wielką fanką raury, ale i tak blog mi się podoba i będę czekała na dalsze rozdziały
    Po drugie-zapraszam Cię na mojego bloga. Mam wielką nadzieję, że wpadniesz R5-my-love-story.blogspot.com
    Całuski ;**
    ~Julia

    OdpowiedzUsuń
  3. No to się porobiło.
    Będzie śmieszie z tą sceną łóżkową. Nie moge sie doczekac, jak ja opiszesz.
    Ross jest taki słodziutki, uwielbiam go!
    Czekam na wiecej Rydel i Ella! :D
    ''To Ty jesteś w ciąży?'' co za ciołek... hahahahhaha. A! i w opowiadaniach nie powinniśmy pisać zwrotów grzecznosciowych. Czyli możesz pisać małą literą:)
    Czekam na next
    zapraszam do siebie:
    rossomefanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ona powiedziała :. lubisz mnie?' '
    | On powiedział "nie".
    | Myślisz ze jestem ładna? - zapytała.
    | Znowu powiedział "nie".
    | Zapytała wiec jeszcze raz: | " Jestem w twoim sercu?"
    | Powiedział "nie".
    | Na koniec się zapytała: "Jakbym odeszła, to byś
    | płakał za mną?" Powiedział, ze "nie".
    | Smutne - pomyślała i odeszła.
    | Złapał ja za rękę i powiedział: "Nie lubię Cię,
    | kocham Cię. Dla mnie nie jesteś ładna,
    | tylko piękna. Nie jesteś w moim sercu,
    | jesteś moim sercem. Nie płakałbym za Tobą,
    | tylko umarłbym z tęsknoty."
    | Dziś o północy twoja prawdziwa miłość zauważy, że
    | Cię kocha.
    | Coś ładnego jutro miedzy 13-16 się zdarzy w Twoim
    | życiu, obojętnie gdzie będziesz w domu, przy
    | telefonie albo w szkole.
    | Jeśli zatrzymasz ten łańcuszek, nie podzielisz się
    | tą piękną historią - to nie znajdziesz szczęścia w
    | 10 najbliższych związkach, nawet przez 10 lat.
    | Jutro rano ktoś Cię pokocha.
    | Stanie się to równo o 12.00.
    | Będzie to ktoś
    znajomy.
    | Wyzna Ci miłość o 16.00 |Jeśli ci się nie uda wysłać tego do 20 komentarzy zostaniesz na zawsze sam

    OdpowiedzUsuń