-Bo, bo... My tylko ćwiczyliśmy. Ross wytłumacz im!- Usprawiedliwiał się Riker wtrącając w tą sprawę jeszcze bardziej zakłopotanego Ross'a, który z braku pomysłu ciągle się jąkał, lecz po chwili było po nim widać, że wpadł na wg. jego genialny pomysł.
-Wiecie, jutro na tej scenie koło starego kina odbywa się casting do tego nowego filmu ,,Gwiazd naszych wina" i ćwiczyliśmy po to, aby wytypować najlepszego aktora z rodziny. Wygrałem!- Uśmiechnął się chytro i strzelił sobie ramiączkami od stanika, jednak gdy wszystkie się zaśmiałyśmy znów zakrył obiema rękoma swoje kluczowe, intymne miejsce.
-No dobrze wierzymy ci, ale dlaczego macie na sobie naszą sexowną bieliznę?
-Iż, gdyż... Wcielaliśmy się w różne hollywoodzkie osobowości dla ulepszenia swojej roli.-
-Ok i jeszcze jedno pytanie.- Oznajmiła Stormie podchodząc do swojego męża i kładąc mu rękę na ramieniu spytała:- Rozumiem, że wy jeszcze jesteście młodzi, niewyżyci, ale dlaczego mieszaliście w to waszego ojca?
-Wiesz mamo, tata jest jeszcze młody... Duchem.- Oznajmili i pobiegli do swoich pokoi przepychając się na schodach. Gdy chłopcy już zeszli pomogli nam nakryć do stołu wcześniej przygotowany przez Stormie obiad, który wszystkim jak zwykle niebiańsko smakował. Co tu dużo kryć Stormie byłą cudowną kobietą. Po skończonym obiadku Rossowi przypadła ta czarna robota, w której mu pomogłam, czyli sprzątanie ze stołu, podczas którego postanowiłam wznieść ciekawą rozmowę na temat jutrzejszego castingu.
-Naprawdę mówiłeś o tym kastingu?- Spytałam zaciekawiona zbierając puste szklanki po coli.
-Casting odbywa się w realu. Nie zamierzałem się tam wybierać, ale właśnie uznałem, że to będzie dobry pomysł! Pomyśl jaki rozgłos dałoby to zespołowi. Cudo!- Odparł podekscytowany.
-Pewnie, że to będzie dobry pomysł! Na sto pro zdobędziesz główną rolę.
-Chyba chciałaś powiedzieć zdobędziemy?- Wyszczerzył swoje białe ząbki i zrobił tz. ,,brewki".
-Jak?
-Zamierzam zabrać cię ze sobą i zgarnąć główne role. -Oniemiałam. Otwarłam buzie ze zdziwienia i tępo wpatrywałam się w blondyna.
-Ross, ja się nie nadaję.
-Nadajesz się! Wiesz, chciałbym mieć kogoś znajomego na planie.- Powiedział podchodząc do mnie bliżej skracając odległość między nami do 3 centymetrów.
-Poznasz tam masę innych ludzi i dużo pięknych dziewczyn.- Wziął moje dłonie i wpatrując mi się w oczy powiedział:
-Ja nie chcę masy ładnych dziewczyn, ja chcę ciebie. ( Ale jej teraz dowalił. xD- od aut.)
-Dobrze- Westchnęłam- Ale nie na rolę główną tylko drugoplanową. - Chłopak dorwał mnie w swoje objęcia i zakręcił w powietrzu tak, że skrócił naszą odległość do totalnego minimum.
-Ważne, że będziesz przy mnie.
Dzień później...
Ross
-Tobie też się tak pocą ręce?- Spytała Laura chodząc poddenerwowana w kółko i w kółko.
-Mi się pociły. Przecież wiesz, że już byłem przesłuchiwany i, że mi się udało.- Spojrzałem na grupę odchodzących facetów, którzy oczekiwali, że to oni dostaną rolę ,,Augustusa".
-No tak, gratuluje.
-Już to mówiłaś.
-LAURA MARANO.- Wywołała ją przemiła pani, która dowodziła tym całym wydarzeniem.
-To idę.
-Połam nogi..- Dziewczyna zmierzyła mnie morderczym wzrokiem i weszła do wielkiej sali koncertowej. Wtym czasie nie miałem nic innego do roboty niż czekać, więc tak też robiłem aż po długim czasie z pomieszczenia wyszła brunetka z kamienną twarzą.
-Nie dostałam roli drugoplanowej...
--------------------------------------------------
Miło mi, że na moim blogu coraz więcej wyświetleń! 677!
Jej. Tyle wyświeleń ta
Coo??Jak to nie dostała???
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta
Cudo :)
OdpowiedzUsuńDon jak zwykle się streściła to i u mnie będzie krótko. TO JEST GENIALNE!!:D
OdpowiedzUsuńNie dostała roli drugoplanowej bo dostała pierwszoplanową. Am i right? :D I think i am, hahahhaha.
OdpowiedzUsuńJak wyobraziłam sobie twerkującego Rossa... Nie chcesz widzieć mojej twarzy, ale było śmiesznie, hahahha.
Nie lubię za bardzo parringów Laura+Ross w fanfickach. Nie wiem czemu, tak po prostu. Ale może pomożesz mi zmienić zdanie swoim opowiadaniem,
Czekam na next i zapraszam do siebie:
rossomefanfiction.blogspot.com
ten moment z Markiem twerkującym też dobry hahahhaha. jest młody... duchem! genialne!
Ona powiedziała :. lubisz mnie?' '
OdpowiedzUsuń| On powiedział "nie".
| Myślisz ze jestem ładna? - zapytała.
| Znowu powiedział "nie".
| Zapytała wiec jeszcze raz: | " Jestem w twoim sercu?"
| Powiedział "nie".
| Na koniec się zapytała: "Jakbym odeszła, to byś
| płakał za mną?" Powiedział, ze "nie".
| Smutne - pomyślała i odeszła.
| Złapał ja za rękę i powiedział: "Nie lubię Cię,
| kocham Cię. Dla mnie nie jesteś ładna,
| tylko piękna. Nie jesteś w moim sercu,
| jesteś moim sercem. Nie płakałbym za Tobą,
| tylko umarłbym z tęsknoty."
| Dziś o północy twoja prawdziwa miłość zauważy, że
| Cię kocha.
| Coś ładnego jutro miedzy 13-16 się zdarzy w Twoim
| życiu, obojętnie gdzie będziesz w domu, przy
| telefonie albo w szkole.
| Jeśli zatrzymasz ten łańcuszek, nie podzielisz się
| tą piękną historią - to nie znajdziesz szczęścia w
| 10 najbliższych związkach, nawet przez 10 lat.
| Jutro rano ktoś Cię pokocha.
| Stanie się to równo o 12.00.
| Będzie to ktoś
znajomy.
| Wyzna Ci miłość o 16.00 |Jeśli ci się nie uda wysłać tego do 20 komentarzy zostaniesz na zawsze sam