Wykąpana i czyściutka. Ahhhh! Czując się tak wspaniale wciągając magnoliową woń mojego ciała wyskoczyłam z wanny i zaczęłam wbijać się w dość ciasne ( nie, że były mi ZA ciasne, tylko czerwona sukienka przylegała do ciała, czyli jednym słowem obciskała mnie) Z trudem zapięłam suknię ponieważ zamek umieszczony był na plecach. Ja nie wiem... Mogliby skonstruować wersje sukienek dla singielek, czyli z zamkiem na biodrze. Wszystkie moje sukienki, które posiadam są dla zakochanych dziewczyn lub szczęśliwych mężatek. Dlaczego? Bo mają zamki na plecach.
Zabrałam swoją kosmetyczkę na blat od umywalki i zaczęłam majstrować z makijażem, co dziwne dziś przychodziło mi to z wyjątkową łatwością. Nałożyłam lekką tapetę na twarz, spojrzałam na siebie w lustrze i uznałam, że wyglądam pięknie. Z radością zaczęłam zeskakiwać z każdego stopnia drewnianych schodów. Byłam szczęśliwa, że zostało mi jeszcze całe 15 minut, ale w połowie drogi do salonu zbudziła mnie rzeczywistość. Bingo! Przecież mam jeszcze wilgotne i poczochrane włosy. Ciekawe jak ja patrzyłam na siebie w lustrze? Chyba byłam ślepa. Prędko cofnęłam się do łazienki i zaczęłam rozczesywać moje splątane, mokre kłaki. Stawiam na prostotę! Prostuję włosy mam wszystko szeroko i głęboko. Wzięłam prostownicę i formując moje włosy zaczęłam śpiewać EP'kę R5- Heart Made Up On You. Gdy kończyłam refren ,,Stay With Me'' spauzował mnie energiczny dzwonek do drzwi.
-Już idę!- Krzyknęłam, a raczej wydarłam się wiedząc, że i tak mnie nikt nie usłyszy. Gotowe! Nie wiem czemu gadam sama do siebie, ale to szczegół. W każdym razie wiem jedno. Jeśli za 5 sekund nie otworzę blondynowi drzwi to stracę u niego punkty. Tak więc zbiegłam ze schodów i otwarłam drzwi.
Ross
Gdy usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi odwróciłem się w ich stronę i w tym samym momencie zamurował mnie blask bijący od anioła. Anioła w czerwonej sukni, anioła z rogami, który najwyraźniej próbował mnie uwieść. Udało mu się. Na ten moment, na ten dzień byłem pod jej wspaniałym urokiem, który sprawiał, że unosiłem się 3 metry nad ziemią.
-Cześć Ross.- Przywitała mnie swoim melodyjnym głosem niebiańska istota, a ja jak w transie rzuciłem jej tylko krótkie cześć.- Moment wezmę tylko torebkę i możemy iść.- Oznajmiła i odwróciła się w stronę salonu. W tym samym czasie zacząłem walić sobie z liścia w twarz w celu częściowego ocucenia się. Ona z pewnością chce mnie uwieść! Przecież widzę jak eksponuje swoje damskie kształty idąc w moją stronę. Ross opanuj się! Ona jest już dorosłą kobietą, a nie 5 letnią dziewczynką usmarowaną do połowy ciała w błocie, nie ma wyjścia, tak czy tak musi pokazywać to i owo.
-Już możemy iść.- Powiedziała ukazując mi najpiękniejszy uśmiech na świecie jaki kiedykolwiek ktoś widział i poprowadziła mnie w stronę furtki do wyjścia z jej parceli.
-Czekaj chwilę!- Zatrzymałem ją tylko wtedy, gdy uznałem to za potrzebne. Brunetka momentalnie znieruchomiała i stojąc odwrócona do mnie plecami oczekiwała na wyjaśnienia w sprawie tego nagłego przystanku. Powoli podszedłem do niej bliżej i stojąc za nią tak, że dzieliły nas tylko 3 mm dobrałem się do jej zamka od sukienki i... Zasunąłem go do końca, ponieważ był zapięty do połowy i postanowiłem, że pomogę przyjaciółce. Mimo, że wykonałem swoją misję nadal trzymałem ręce na plecach Laury, wtedy ona zwróciła twarz w moją stronę i pilnie się jej przyglądała jak, gdyby chciała z niej wyczytać moje zamiary, pomysły czy też to o czym sam jeszcze nie wiedziałem. Spoglądałem w jej oczy szukając tego co mnie do niej z każdym momentem przyciągało. Jeszcze przed chwilą pomiędzy naszymi twarzami zmieściła by się jeszcze jedna głowa, lecz teraz to mały koliberek by ledwo przeleciałby przez środek. Z każdą chwilą czułem jak lekko wypuszcza z siebie powietrze , które lądowało na mojej dłoni.
-Sąsiadko.-Zawitał pan Stones.- Sąsiadko!- Krzyknął gdy zobaczył zero jakiejkolwiek uwagi. Gdy jego donośny głos dotarł do naszych uszu brunetka odskoczyła ode mnie niczym poparzona i pobiegła do bramy, gdzie stał mężczyzna w średnim wieku. Nie ma o czym mówić, wiadomo, że podsłuchiwałem. Coś tam gadali o braku prądu na następny dzień i takie tam bla, bla, bla. Po chwili wreszcie doszli do porozumienie co jednak trwało więcej niż zwykłą chwilę. Wziąłem brunetkę pod rękę i zaprowadziłem ją w stronę pojazdu. Gdy wskazałem jej czym pojedziemy jej mina od razu zmieniła się o 180 stopni, a to wszystko tylko dlatego, że wskazałem jej palcem na srebrnego BMX'a.
-Ty sobie ze mnie żartujesz?-Spytała i spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym ,,W razie pożaru zgiń". Ja zaśmiałem się głośno co dziewczyna przyjęła jeszcze gorzej niż to, że jedziemy rowerem.
-Spokojnie, damy radę. Ja będę pedałem, znaczy się będę pedałować, a ciebie powiozę na ramie.- Powiedziałem i wyszczerzyłem swoje białe ząbki w chytry uśmieszek. Zerknąłem na reakcje Laury, która najwyraźniej miała już tego po dziurki w nosie. Wszystko na to wskazywało, ponieważ z uszu wylatywała jej para tak jak w kreskówkach, które uwielbiałem oglądać z Rydel. -Dobrze, żartowałem. Pojedziemy tym.- wskazałem na czarnego Tiguana, który stał 50 metrów dalej od jednośladu. Zaprowadziłem ją do niego, kulturalnie, tak jak to robi gentelmen otworzyłem jej drzwi i dopiero gdy upewniłem się, że siedzi wygodnie sam wsiadłem do samochodu.
-Najpierw skoczymy na chwile do mojego domu.
Narrator
-Dajcie mi jakieś kwiaty!- Krzyknął Ross wbiegając niczym torpeda do domu, angażując w jego niespodziewane wejście wszystkich. Pobiegł do salonu i omyłkowo szukał jakiegokolwiek bukietu, który mógłby uszczęśliwić kobietę siedzącą w samochodzie. Oczywiście miał pecha, bo w salonie nie było kwiatów. Pobiegł do pokoju swojej siostry, gdzie na 100% znajdował się jej narzeczony. Może on ją jakoś obdarował.
-Rydel daj mi jakieś kwiaty, bo zaraz oszaleję!- Krzyknął, gdy wparował do pokoju blondynki bez pukania nie zważając na to co ona robi.
-Masz te.- Powiedziała i rzuciła w jego stronę bukiet z herbacianych róż, który zapewne dostała od Ella i uśmiechnęła się, a on podziękowałem jej całusem w policzek i wybiegł z pokoju, a potem z domu prosto do samochodu.
-15 minut później-
-Pewnie tu drogo.- Odparła Laura ekscytując się wystrojem tej ekskluzywnej 4-gwiazdkowej restauracji. Jak sama nazwa LaParis wskazuje jest to francuska restauracja, więc jak to w francuskiej restauracji znajdował się w niej wystrój rodem z XVII wiecznej Francji z nowoczesnymi wstawkami.
Wystrój ten bardzo podobał się 23- latce.
-Nie, co ty.- Powiedział i przez dłuższą chwilę wpatrywał się w oczy brunetki, przysunął swoją dłoń do jej policzka i...
--------------------------------------------------------------------------
Jestem po tygodniowej przerwie, która mi dosyć dobrze zrobiła. Ten tydzień spędziłam w nowym gimnazjum i w szkole muzycznej, a teraz nie o szkole. Widzę, że mamy ponad 1000 wyświetleń i dosyć mało komentarzy. Załóżmy, że tego bloga czyta 6 osób to niech chociaż 5 zostawi komentarz i w cale nie musi zawierać 15 zdań złożonych (chociaż miło by było) , wystarczy słowo czytam lub fajny rozdział. Komentując motywujesz :) Może gdy będzie 10 rozdział zrobię mały konkursik, ok?
Laura uwodzi haha
OdpowiedzUsuńJa chcem kissa
OdpowiedzUsuńpopieram :3
UsuńKiedy nastepny rozdzial ja chce wiecej :-D :-) ;-)
OdpowiedzUsuńCudo. Dodawaj szybko nexta
OdpowiedzUsuńOna powiedziała :. lubisz mnie?' '
OdpowiedzUsuń| On powiedział "nie".
| Myślisz ze jestem ładna? - zapytała.
| Znowu powiedział "nie".
| Zapytała wiec jeszcze raz: | " Jestem w twoim sercu?"
| Powiedział "nie".
| Na koniec się zapytała: "Jakbym odeszła, to byś
| płakał za mną?" Powiedział, ze "nie".
| Smutne - pomyślała i odeszła.
| Złapał ja za rękę i powiedział: "Nie lubię Cię,
| kocham Cię. Dla mnie nie jesteś ładna,
| tylko piękna. Nie jesteś w moim sercu,
| jesteś moim sercem. Nie płakałbym za Tobą,
| tylko umarłbym z tęsknoty."
| Dziś o północy twoja prawdziwa miłość zauważy, że
| Cię kocha.
| Coś ładnego jutro miedzy 13-16 się zdarzy w Twoim
| życiu, obojętnie gdzie będziesz w domu, przy
| telefonie albo w szkole.
| Jeśli zatrzymasz ten łańcuszek, nie podzielisz się
| tą piękną historią - to nie znajdziesz szczęścia w
| 10 najbliższych związkach, nawet przez 10 lat.
| Jutro rano ktoś Cię pokocha.
| Stanie się to równo o 12.00.
| Będzie to ktoś
znajomy.
| Wyzna Ci miłość o 16.00 |Jeśli ci się nie uda wysłać tego do 20 komentarzy zostaniesz na zawsze sam