sobota, 4 października 2014

Rozdział 11

-Nie... Nie wiem co powiedzieć.- Odparła cichym, załamanym głosem zdumiona Vanessa.
-Wiesz w takich okolicznościach wypadałoby powiedzieć: Tak Rikusiu, jestem zaszczycona mogąc wyjść za ciebie.- Obnażył swój biały uśmiech co kobieta od razu odwzajemniła. Wreszcie nadeszła ta chwila, na którą czekała całe swoje nastoletnie życie. Nie raz pisała o nim w swoim czerwonym, imiennym pamiętniczku, pisała o tym, że on ubrany w czarny garnitur oczekuje jej przy ołtarzu, gdy ta w pięknej, białej sukni wędruje wraz ze swoim ojcem Damianem przez środek kościoła, aby móc powiedzieć blondynowi sakramentalne ,, TAK". Wiedziała, że przy nim spotka ją same szczęście, a jednak miała wątpliwości. Sama nie wiedziała dlaczego. Może dlatego, że jeden już jej obiecywał, a tak naprawdę zostawił ją samą z jego dzieckiem. Nie, Riker nie jest taki. Nie możesz tak myśleć!- Skarciła się w myślach.
-Może wytłumaczę ci co zrobić.- Powiedział wstając i zaczął śpiewać.( Nie zwracajcie uwagi na aktorów, chodzi o to jak on jej śpiewa :)- od aut.)
(Fragment z mojego pierwszego ulubionego musicalu Mamma Mia, moim drugim ulubionym musicalem jest Grease ;)- od aut)
-Chyba nie pozostało mi nic innego oprócz powiedzenia, że się zgadzam.- Oznajmiła i lekko pocałowała swojego narzeczonego, gdy ten zakładał jej na palec jeden z jego pierścieni, które dostawał od fanów. Udało się. Spotkali się po tylu latach, a już 10 minut później oświadczył się jej.
Jak to nie jest przeznaczenie to zebry nie istnieją, a jak wiemy- zebry to pasiaste konie. xD Zakochani oderwali się i zetknięci ze sobą czołami uśmiechali się do siebie patrząc sobie głęboko w oczy.
-Obiecaj mi jedno.
-Co tylko zechcesz.
-Nigdy więcej nie zostawiaj mnie samego. Strasznie wtedy świruje.- Nie czekając a odpowiedz wpił się w jej usta ujmując dłonią jej policzek.

                                                                                 Laura
-Nie powiedziałam wam tylko dlatego, że nie pytaliście, jasne?- Krzyknęłam przedzierając się i uspakajając swoim głosem roztrzepanych Lynchów i Ratliffa. Wtedy do salonu weszli rozpromienieni jak nigdy, trzymając się za ręce Rik i Van.
-Mamy dla was dobre wieści.
-Co takiego mogło się stać? Pobieracie się czy co?- Spytał znużony Ross co całkiem zamurowało młodych narzeczonych. Wtedy w całym pokoju rozległa się cisza.
-Co...
-Wy...
-Pieprzycie?- Odparli po kolei mężczyźni, aby zdenerwowane Delly byłą w stanie wypowiedzieć bardziej rozbudowane zdanie.
-To ja na oświadczyny Ella czekałam 6 lat, a wam wystarczyło zwykłe 15 minut?!
-Było mi powiedzieć, że chciałaś, aby to było wcześniej.
-Miałam przyjść i powiedzieć: Hej możesz mi się oświadczyć, już, teraz, zaraz?
-Eeee...Tak!
-Dobra nie kłóćcie się!- Uspokoiła ich Vanessa. Teraz skierowała słowa do małego Joego, który wpatrywał się w tą dziecinadę z wymalowaną na twarzy głupotą.- Synku poznaj swojego tatę...

-------------------------------------------------------------
Po tygodniu wrażeń napisałam ten oto rozdział 11, który mam nadzieję, że się spodobał. Jak myślicie, jak zareagował na to mały Joe? Tego dowiecie się w następnym rozdziale. Co do komentarzy jestem mega zadowolona, że tyle ich przybywa, a co do blogów, które mi polecacie... Czytam je wszystkie, może nie zawsze zostawiam komentarz, bo zazwyczaj nie mam czasu, bo moja mama wygania mnie z łazienki (Łazienka to taka moja samotnia) i wtedy czar pryska. Jeśli macie jakieś pytania walicie śmiało.

Bye!

6 komentarzy:

  1. a więc...dzisiaj przeczytałam Twojego bloga i co tu dużo mówić? cudo :3 wszystkie rozdziały są urocze i zabawne :) na nexta czekam z niecierpliwością :) pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo :) Super rozdział! Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że się pobrali. Ale rozdział króciutki i smutno mi z tego powodu :C
    Podobała mi się rozmowa Ella i Rydel, hehehe. no cóż, czekam na next.:)
    rossomefanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Heej, zyjesz? Dodawaj kolejny rodzial :(

    OdpowiedzUsuń